czwartek, 17 maja 2012

A to Ci sie weekend szykuje...

A to Ci się weekend szykuje...


Eksplozja wyrażeń kulturalnych. Ledwo co zaczął się Festiwal Filmowy w Cannes, gdzie po czerwonym dywanie będzie miał okazje przechadzać się Marcin Bortkiewicz reż. filmu " Portret z pamięci" który będzie prezentowany podczas sekcji Directors  Fortnight.


Dzisiaj również zaczyna się Miesiąc Fotografii w Krakowie, pojutrze Noc Muzeów, 24 maja zaczyna się Festiwal Muzyki Filmowej a  28 rusza 52 Krakowski Festiwal Filmowy. Dzień dziecka to dzień wszystkich Selector Festival fanów a  Boom art'owcy szykujcie się na 15 czerwca.


Wygląda na to ze kultura dopadnie każdego i wygłodniałego i ignoranta więc bójcie się bo będziemy wręcz bombardowani z każdych stron zastrzykami fantastycznych wydarzeń.
Enjoy!


poniedziałek, 14 maja 2012

I love Nowa Huta

Choć nie jestem z Nowej Huty a zaledwie się tam urodziłam to dzięki Adasiowi Grzance miałam ostatnio ogromną przyjemność odkrywać jej wdzięki.
Razem z Robertem Słuszniakiem wykonaliśmy zdjęcia do pisma ' Lodołamacz ' promujące tą niesłychane urokliwą dzielnicę Krakowa oraz koszulki Unicut.


Więcej zdjęć oczywiście w Lodołamaczu oraz na:
http://www.facebook.com/jestemzhuty
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.383318751720305.105640.178237402228442&type=1

niedziela, 13 maja 2012

Kocham Cię Polsko!

Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej a jak się wraca z takimi widokami to tym bardziej.





sobota, 12 maja 2012

Last day

No to się zaczęła pora monsunowa czas wracać do krainy wiosny, pysznych nowalikek i pachnacych truskawek :) o Yeah!



To był tez ostatni dzień 37 Festiwalu filmowego w Gdyni



Apeluje do naukowców i wynalazców : proszę teleporter!

piątek, 11 maja 2012

Schabowego!

W tym kraju placki z czosnkiem i serem smakuja jak deser w przeciwieństwie do wszystkich mega ostrych dań. Jedyną normalną rzeczą do zjedzenia jaką znalazłam to ciasto drozdzowe z costa ale to nie oznacza że jest tam europejskie menu tam też wszystko jest z curry lub masala jeśli chodzi o kanapki ale jest to też jedyne miejsce poza pokojem hotelowym w którym pachnie normalnie.
Dodam jeszcze że nie jestem mc fanką ale tam też się udalam i ku mojemu rozczarowniu tam też wszystko było pikantne po hinduskiej lub w special meal po mexykansku.

Varanasi

Nie wiem co powiedziec ale cieszę sie że już jestem spowrotem w Delhi.Przeżycie tam jednego dnia - " the hottest day and the biggest dust storm " jak piszą gazety we wszech otaczającym zapachu palonych 24h ciał i brudu było nie lada wyzwaniem i zweryfikowalo kto jest " extra special " jak to ujęli nasi znajomi z argentyny.Ja nie jestem i nikt z nas a Ja wyladowalam w klinice na lotnisku na sczescie skoczylo się dobrze.



Mathura była przedsmakiem tego co nas dalej czekało. Tam też zostałam przeswiecona woda z rzeki która się łączy z Gangesem. Agra  dała mały oddech i najlepsze lassi jakie pilam. Fort niczego sobie z masą pelzajacych wiewiorek tak dla odmiany od krów, świń, kóz i bóg wie czego jeszcze. Taj Machal, zapierajacy dech w piersiach choć obsługa potrafila uprzykrzyc całe rozkoszowanie się tym cudem świata. Next stop Varanasi.


wtorek, 8 maja 2012

Przysedl dzień kiedy trzeba było się pożegnać z rajską plażą i całą ekipą. Przez plantacje i dolinę słoni dojechalismy na lotnisko. Strasznie pozytywnie zaskoczyły mnie tutejsze linie indigo. Eropejskie powinny się tu uczyć serwisu. Po 2 godainach dotarliśmy do Delhi, skad wkońcu spelnilo się jedno z moih marzeń podrozniczych czyli przejazd pociągiem, sleeperem. I fakt że idąc przez dworzec i peronu trzeba uważać żeby komuś na glowie nie stanąć  albo nie dostać w brzuch jakimś wózkiem z pakunkami. Jedno jest pewne, widok bezcnny i choć jeszcze nie widzialam pociągów których zdjęćia krążyły po internecie z ludźmi na dachu to zafascynowaly mnie kobiety noszące wszelkiego rodzaju pakunki na glowach po 2  dzieci na rękach. To zjawisko jest wręcz niezgone z prawmi fizyki. Końcem końców wszyscy się zmiescilismy i nie było takiego szaleństwa jak w momencie wjazdu tkl krk- waw kiedy wszyscy jak dzikie stado się rzucają żeby mieć miejsce a reszta stoi wszędzie. Podróż minęła expresowo w doborowym towazystwie kolegi reżysera  . Na dworu w Mathurze już przwitalo nas stado małp i tak aby nikogo spacego nie odudzic dotarliśmy do naszego hotelu skąd wyruszamy w kierunku Agra Tadź Mahal here we come.




poniedziałek, 7 maja 2012

Nie mogłam odwiedzić wytwórni Bollywood w Mumbaju za to oni odwiedzili nas na Goa.
Pracując w ekipie hinduskiej na planie trzeba mieć dużo cierpliwości ale są tą wspaniali i sympatyczni ludzie.

                                           

Ten dzień był bardzo filmowy choc nie mogłam się przeteleportowac do Gdyni gdzie zaczynał sie festiwal.


niedziela, 6 maja 2012

Niedziela

Dzień święty trzeba świecić a najlepiej w gronie rodzinnym i tak to właśnie się zaczęło kiedy mała dziewczynka przebudzila mnie z posniadaniowej dżemki pytając ' what's your naaame? I tak już zostałam przyjęta do rodziny hinduskiej z która spedzilam prawie cały dzień. I już po tych paru dniach muszę stwierdzić że przyjechać do Indi chociaż raz w życiu. To kraj w którym ludzi potrafią być szczęśliwi mimo czasami tragicznych sytuacji, to jeden kraj w którym można sobaczyć usmiechnietego 1/2 czlowkieka bawicego się w morzu ze zanjomymi. Ten kraj coraz bardziej mnie facynuje zaskakująco i coraz bardziej mi się podoba.

                                            

sobota, 5 maja 2012

Weekendowo

Chillowo i lokalnie. Sezon tutaj się już kończy powoli już bo za miesiąc zaczyna się pora monsunowa. Na plaży pełno localesow a turystów coraz mniej i bardzo dobrze.

                                             

piątek, 4 maja 2012

Silent disco noisy rest

A jednak moje boogie nierobstwo szybko się skończyło. Zaszło słońce głód się odezwal i coś trzeba było zjeść jakąś rybę a po jedzeniu konieczne jest odkażanie no i tak to się skończyło że wyladowałam na silent disco co zwłaszcza  tutaj było ciekawym doświadczeniem a w ciemnościach wyglądało jak latające po dżungli swietliki w oparach różnego rodzaju kadzideł. To wszystko odbiło się ciężkim kacem co trzeba rano wybiegac i wyplywac przed śniadaniem i tak właśnie wygląda odpoczynek a tu jeszcze trzeba na głowie stanąć żeby bilety znaleść z Agry do Varnasi, nakarmić psa ( którego dostaje się gratiss w pakiecie w hotelu ) i zrobić zdjęcia a na koniec dopiero wskoczyć do wody, walnac się w hamaku i zapalić kadzidło.



czwartek, 3 maja 2012

Szukanie mijesca wolnego w pociągu było porównywalne do znalezienia igły w stogu siana tak samo jak wcisniecie się tam w zwiazku z powyższym pozostała opcja niechcianego przeze mnie autobusu.I tu jak zwykle moja kobieca intuicja mnie nie zawiodła -dramat trwający zamiast planowanych 12 h przez noc dziwnym trafem przedłużyl się do 19 h w tym 4 h trwał wyjazd z samego Mumbaju. Kto by zniósł oglądanie dramatu w kinie z klima i nawet tym czego nie zabardzo preferuje w kinie czyli cola i popcornem 19h??? No to widzicie :) więc proszę mi nie mówić że nie zasluzylam bo w wspomnianym autobusie nie bylo super klimy ani coli nie mówiąc o popcornie. A aa i dodatkowo 2 przesiadki. Tak więc teraz błogie nieróbstwo.O Yeah!


wtorek, 1 maja 2012

Good morning Mumbai


Mumbai by night

W niecałą godzinę po przyjeździe już jest dużo do pisania ale narazie do oragniecie jest problem logistyki bo jak się okazuje tutejsze wakacje skomplikowaly nam plany. Fakt że jest tutaj tryliard ludzi na metr kwadratowy to informacja która mogę z potwierdzić z całą odpowiedzialnoscia. No i nic jakoś w tym tryliardzie na m2 trzeba się będzie zmieścić w pociągu na który absolutnie nie ma biletów. Ja jestem skłonna jechać na dachu i wolę napewno niż autobusem 12 h. No to bania i do spania! Aha ps. To co tu będę w skrócie drapac to będą drafty a gotowy reportaż po powrocie :) booo nie sposób opisywać online co się dzieje bo dzieje się tyle na minute co ludzi na m2.


poniedziałek, 30 kwietnia 2012

I'll keep you updated


Oliday on holiday



Tymi oto kadrami które nakręciłam do filmu z Andrzejem Osuchowskim nadeszła ta chwila aby oficjalnie ogłosić zakończenie sezonu.





                                                                                             1936r Plaża Braci Kozłowskich z Mostem Poniatowskiego w tle 


http://naszastolica.waw.pl/Uroki%20nadwi%C5%9Bla%C5%84skich%20pla%C5%BC.html

W przeciwieństwie do uroku plaż nad wiślańskich za starych dobrych czasów ich świetności ( i oby jeszcze takie czasy nadeszły )

to taka perspektywa mnie przeraża i kojarzy mi się z apokalipsa.


Jest to kampania dla HBSC stworzona przez ogilvy & mather mumbai ad agency